• W TROSCE O NASZE STOPY

    W TROSCE O NASZE STOPY

    W TROSCE O NASZE STOPY

    Rozmowa z dr n. med., podologiem Joanną Stodolną – Tukendorf

    Mówimy, że nogi noszą nas przez całe życie, ale tak naprawdę noszą nas nasze stopy. Gdyby policzyć te wszystkie kilometry, od pierwszych stawianych kroków po nasz kres, okazałoby się z pewnością, że nasze stopy biją rekordy olimpijskie w chodzie, a my kobiety z racji swych rozlicznych obowiązków, codziennej bieganiny, wygrywamy tę konkurencję z panami. A potem borykamy się z bolesnością stóp, płaskostopiem, halluksami, koślawymi paluchami czy odciskami. Nie bacząc, co nas spotka za ileś lat, nosimy ciasne buty na wysokich obcasach. Cierpimy na wrastanie paznokci, pękanie pięt, nierzadko mamy w różnych częściach stopy modzele. Panowie, choć nie tylko oni, mają problemy z potliwością stóp. Długo by można wymieniać te dolegliwości, które odbierają nam radość życia.

     

    – Pani doktor, czy tusza, nadwaga, obserwowana już u małych dzieci (co i u nas staje się problemem w związku m.in. z powszechną dostępnością do „śmieciowego” jedzenia i brakiem ruchu), o której mówi się, że ma niekorzystny wpływ na kręgosłup w każdym wieku, wpływa negatywnie na zmiany w stopach? Czy Pani zdaniem polskie dzieci mają prawidłowo ukształtowane stopy, noszą właściwe obuwie – rodzice doceniają ten problem?

    – Niestety nie mam dobrych wiadomości. Z badań naukowych oraz moich własnych obserwacji wynika, że coraz większa liczba osób zarówno dorosłych, jak i dzieci rzeczywiście ma problemy ze stopami. Nasuwa się pytanie, czy jest to spowodowane wzrostem świadomości społecznej i zainteresowaniem tematyka zdrowia, czy też nasze ciało boryka się z postępującymi problemami.

    Co do jednego mam przekonanie – postęp cywilizacyjny wpływa niekorzystnie na ludzkie ciało, które przez wieki przyzwyczajone było do stąpania po nierównym, amortyzującym podłożu, stymulacji przez różnorodne bodźce dotykowe, a przede wszystkim do ruchu! Obecnie tylko się przesiadamy z łóżka do samochodu, z samochodu na fotel, z powrotem do auta i przed komputer lub telewizor. Nieliczni wciąż chodzą lub jeżdżą rowerem. A przecież to mięśnie odpowiadają za prawidłową sylwetkę, ruch pozwala spalać nadmiar przyswajanych kalorii. Wpędzamy się zatem w błędne koło – z jednej strony ograniczamy sobie wszelką aktywność, z drugiej zaś postęp technologiczny umożliwia zastosowanie najnowszych osiągnięć mających na celu poprawę stanu zdrowia.

    Zwłaszcza negatywnie odbija się to na dziecięcych stopach, które są zbyt wcześnie unieruchamiane w butach (zanim niemowlę nauczy się stawać), lub dla odmiany pozwalamy dzieciom w wieku szkolnym lub przedszkolnym biegać wciąż boso, ale nie po trawie czy piasku, ale po betonie, kafelkach czy innym nieamortyzującym podłożu. I wyobraźmy sobie, co się dzieje, gdy jeszcze od góry dociśnie się tę małą, plastyczną i miękką stopę zbyt dużym ciężarem ciała – dziecięcy układ mięśniowo-szkieletowy nie jest w stanie poradzić sobie z zachowaniem osi czy odpowiedniego napięcia. A wciąż panuje przekonanie, że dzieci „wyrosną” z krzywych nóg. Odrębnym problemem jest obuwie, które gdy jest dobre jakościowo, jest kosztowne. Dziecięca stopa wymaga zakupu nowych butów 2-3 krotnie w roku, jeśli mamy dwójkę dzieci, jest to duże obciążenie dla rodziny. A uwagę należy zwracać nie tylko na to, żeby materiały były naturalne, ale także na symetrię butów, wysokość zapiętka, grubość i miękkość podeszw oraz łatwość zakładania czy zapinania buta. Często niestety niska cena wygrywa.

    – Większość z nas, kiedy ma jakieś problemy ze stopami, idąc np. do ortopedy czy chirurga, przeważnie jest odsyłana do gabinetu pedicure, a tam w zasadzie w sposób ograniczony mogą pomóc, gdy nie chodzi nam tylko o ładny wygląd paznokci. Pani prowadzi gabinety podologiczne. Czym zajmuje się podologia, która w Polsce jest chyba dopiero raczkującą dziedziną?

    – Faktycznie podologia w Polsce jest raczkującą dziedziną wiedzy, ale rozwija się. Podolog (na zachodzie podiatra) to osoba zajmująca się problematyką stóp, począwszy od kwestii pielęgnacji przez problemy z paznokciami np. wrastającymi, a skończywszy na wadach stóp, które przekładają się na biomechanikę całego narządu ruchu. Bo stopy dla naszego ciała są tym, czym dla domu fundament czy opony do auta. Wszelkie zaburzenia odbijają się w rezultacie na stawach skokowych, kolanowych, biodrowych, a nawet wpływają na stan naszego kręgosłupa. Dobry podolog powinien umieć ocenić nieprawidłowości w obrębie stóp, zalecić odpowiednie ortezy (np. wkładki ortopedyczne), itp.

    – Na czym polega badanie stóp w Pani gabinecie? O czym można się tu dowiedzieć? Na czym polega terapia hipermobilności?

    – Badanie stóp i każde inne, rozpoczynam od zebrania szczegółowego wywiadu. Pytam o dolegliwości, urazy, noszone obuwie, u dzieci biorę pod uwagę rozwój w okresie niemowlęcym. Następnie oglądam całego pacjenta, który często jest zaskoczony, że do badanie stóp polecam się rozebrać. Przeprowadzam badane na podoskopie – urządzeniu, które umożliwia oglądanie stóp „od podeszwy” w pozycji stojącej, wykonuję plantograf – odbitkę stóp, by ocenić strefy największego nacisku. A następnie badam ruchomość stóp i całych kończyn dolnych. Na tej podstawie mogę zdecydować czy pacjent potrzebuje wkładki ortopedyczne – jeśli tak, dobieram rodzaj wkładki i wymaganej korekty. Czasami część stopy trzeba odpowiednio odciążyć, a czasem dociążyć. Wówczas mogę takie wkładki wykonać w trakcie tej samej wizyty. Często jednak na samych wkładkach się nie kończy, a pacjent wychodzi ode mnie z indywidualnym programem ćwiczeń lub zadań.

    Co do hipermobilności, jest to równie ciekawy temat. Hipermobilność, czyli nadmierna ruchomość, wiotkość czy elastopatia – problem, który polega na zbyt dużym zakresie ruchomości w większości stawów, zarówno kończyn, jak i kręgosłupa. Jest to wada tkanki łącznej (kolagenu), którą dziedziczą przeważnie kobiety. Żeby zobrazować, są to takie osoby, które bez ćwiczeń potrafią wykonać szpagat, mostek, dotknąć kciukiem do przedramienia, maja tzw. przeprosty w łokciach i kolanach. Ale hipermobilność to nie tylko stawy. Ponieważ większość naszego ciała zawiera włókna kolagenowe, dlatego u tych osób często występują rozstępy, „rozlane” blizny np. na ramieniu po szczepionce. Te osoby mają tendencję do nadwagi w wieku średnim, mimo, że jako nastolatki były bardzo szczupłe oraz tzw. nietolerancje obciążeń statycznych, czyli męczą się siedząc czy stojąc. Po całym dniu w ruchu czują się świetnie, a po całym dniu za biurkiem wszystko boli.

    Niestety nie jesteśmy w stanie wpływać na geny, więc terapia hipermobilności polega przede wszystkim na odpowiedniej gimnastyce. Należy tu zwrócić szczególną uwagę na tzw. mięśnie głębokie tułowia, które odpowiadają za stabilizację. Program ćwiczeń dobieram i przeprowadzam indywidualnie z każdym pacjentem, gdyż każdy ma trudności w innej pozycji, przy innych czynnościach dolegliwości się pojawiają, pracuje w specyficznej pozycji czy warunkach. Ale także doradzam, co taka osoba może robić, by sama sobie mogła pomagać w sytuacjach krytycznych, jak zorganizować miejsce pracy czy nauki, co pacjent powinien robić a czego unikać, jaki sport uprawiać, jak się odżywiać, jaki zawód może pogłębić dolegliwości bólowe, itp.

    – Jakie metody są najskuteczniejsze, żeby – przeważnie już w wieku tzw. dojrzałym – nie stracić lub … odzyskać przyjemność chodzenia?

    – Jak już wcześniej wspomniałam, moje badanie nie ogranicza się do samych stóp. Dlatego często oprócz wkładek zalecam różne terapie, ćwiczenia czy zabiegi z zakresu fizykoterapii. Niektórzy pacjenci wymagają skierowania do ortopedy, neurologa lub dermatologa. Współpracuję z lekarzami, do których sama mam zaufanie i z czystym sumieniem polecam ich porady. Staram się znaleźć rozwiązanie dla każdego pacjenta.

    Pewnie nie powiem nic nowego i odkrywczego, ale rada może być jedna i o jej wartości jestem przekonana – dbajmy o siebie, korzystajmy z dobrodziejstw natury i ze zdobyczy techniki w równym stopniu. Nośmy prawidłowe obuwie i używajmy odpowiednich wkładek, gdy nogi cierpią. Ruszajmy się, używając mięśni, choćby czasem warto poleżeć z nogami w górze. No i nie czekajmy, aż nasze dzieci wyrosną „z krzywych nóg’.

    – Dziękuję za rozmowę.

    Rozmawiała Anna Kwiatkowska

    Zostaw odpowiedź →

Napisz komentarz

Anuluj komentarz